Blog
Niewierzący katolik.
Wojciech Terlecki
Wojciech Terlecki Sceptyk, racjonalista.
0 obserwujących 6 notek 3321 odsłon
Wojciech Terlecki, 17 maja 2017 r.

Polski Holding Plazmowy ministra Morawy.

420 2 0 A A A

Wyobraźcie sobie, że jest rok dwutysięczny. Oto wybory w Polsce wygrała opcja polityczna, która postanowiła stworzyć mega-ministerstwo gospodarki, a na jego czele postawić młodego korpoludka pana Morawę.


Pan Morawa celnie ocenia, że dotychczasowe podejście do gospodarki poprzednich rządów, czyli pozbywanie się przemysłu i produkcji na rzecz usług, ogranicza rozwój kraju i sprowadza naszą gospodarkę do roli podrzędnej i niekonkurencyjnej, wobec bogatego zachodniego sąsiada.


Minister 'od wszystkiego' ma pomysł. Polega on na uczynieniu z Polski centrum nowych technologii. Sprowadzenie do kraju nowoczesnych rozwiązań i wdrażaniu ich za pomocą wykształconej miejscowej kadry. Pan Morawa nie ma cierpliwości, by czekać, aż któryś z globalnych graczy, zrobi nam łaskę i zdecyduje się zainwestować w Polsce. Wie, że aby przekonać inwestora trzeba go przekupić. To kosztuje. Dlaczego zatem własnymi rękoma nie stworzyć takiego innowacyjnego przemysłu? Zadłużenie kraju nie przekracza czterdziestu procent PKB, zatem, patrząc na bogate kraje europy, dramatu nie ma. A co najlepsze,  potencjalni kredytodawcy sami drepczą pod drzwiami gabinetu super-ministra.


W gabinecie Morawy zainstalowano nowy sprzęt: duży telewizor. Stary kineskopowy, jeszcze działający, został przekazany jakiemuś ośrodkowi dla bezdomnych. Na pewno im posłuży jeszcze długo. Ten ekran można podłączyć do laptopa, a wtedy prezentację Power Pointa, wyglądają jeszcze okazalej. Zyskują głębie barw i znakomicie odwzorowaną czerń czcionki.


— Eureka! — zakrzyknął minister. Stańmy się, zatem, potęgą w produkcji telewizorów plazmowych. — Mam przeczucie, które daje mi pewność, że technologia ta do 2020 roku opanuje świat!


Już rok później podpisano umowę z francuską firmą Tomson Consumer Electronics. Jej główny zakład, zlokalizowany w podwarszawskiej miejscowości, zaprzestał dmuchania szklanych baniek kineskopowych i postawił na tworzenie gazowych płaskich ekranów. Wkrótce dzięki  gwarancjom kredytowym polskiego rządu wybudowano zakłady pod Rzeszowem oraz w Radomiu. Rozpoczęto inwestycję w Suwałkach i Białymstoku.


W 2004 roku na targach w Cebit w Hanowerze, dział R&D Tomsona zaprezentował telewizor z ekranem o przekątnej stu cali. Jednak, to nie wielkość miała główne znaczenie, ale problem małości. Otóż trudno było wyprodukować niewielki ekran plazmowy, taki, który znalazłby zastosowanie w coraz popularniejszych laptopach tabletach i smartfonach.


Minister jest bystry i zdaje sobie sprawę, że rynek małych ekranów to przyszłość, dlatego ogłasza w telewizji, konkurs dla placówek badawczych, na rozwiązanie tego problemu. Konkurs jest połączony z programem grantowym. Minister wierzy w polskich naukowców. Budżet projektu jest nieograniczony. W sumie Morawski to również minister finansów, dzięki temu praktycznie każda politechnika i uniwersytet dysponująca odpowiednim zapleczem otrzymuje niezbędne środki na badania.


 Do wyścigu przystępują nie tylko uczelnie techniczne, ale również część prywatnych uczelni kształcących dotąd magistrów od gotowania na gazie. Właściciele tych placówek, dzięki "życzliwości" urzędników z Komitetu Badań Naukowych, otrzymują dotację na tworzenie odpowiednich  laboratoriów. Jednym z ważnych warunków otrzymania takiego wsparcia państwa polskiego jest zatrudnienie fizyków w stopniu co najmniej doktora. Powoduje to znaczy wzrost wartości rynkowej specjalistów z powyższej dziedziny. Do wyścigu o stworzenie małego ekranu przyłącza się nawet Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, której zespół pasjonatów proponuje stworzenie organicznej diody elektroluminescencyjnej. Jednak ten pomysł nie spełnia wymogów konkursu, więc zostaje z miejsca odrzucony.


Już po roku od uruchomienia programu badawczego dyrektor działu R&D Thomsona w rozmowie z ministrem, skarży się, że wyniki badań, spływające do jego jednostki "nie są najwyższej jakości", a wiele prac się dubluje. Minister dość szybko wpada na pomysł rozwiązania tego problemu. Stworzenie Komitetu Koordynującego Pracę Zespołów Badawczych. Niestety okazuje się, że nie ma kandydatów do objęcia stanowisk w tym ciele. To znaczy chętni są. W sumie apanaże przekraczają stawki, za które pracują tylko idioci, a stanowisko wice-czegoś tam- stanu, też daje odpowiedni status towarzyski. Niestety ochotnicy i rekomendowani przez wpływowe koterie, nie maja potrzebnych kompetencji. A tu wyjątkowo, są one niezbędne.


Minister powołuje zatem –po linii partyjnej – trzech dyrektorów KKPZB, a jego administrowanie powierza kompetentnej międzynarodowej firmie konsultingowej McDeser Knowledge Center. Firma ta ma za zadanie sprowadzić do Polski fachowców od koordynowania projektów badawczych. Wkrótce "Wiadomości" będą pokazywać relację z powitania, na lotnisku Okęcie, wybitnych ekspertów z zagranicznymi tytułami naukowymi i adekwatnymi wymaganiami finansowymi.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Urodziłem się w Warszawie w peerelu. W roku swoich osiemnastych urodzin dorosłem na tyle, by głosować w pierwszych, prawie wolnych, wyborach. Karierę zawodową rozpocząłem od zarządzania projektami Fundacji Zabezpieczenia Społecznego, wtedy to wyleczyłem się z bajek o sprawiedliwości społecznej. Pisanie zacząłem od promowania pojawiających się na polskim rynku usług transmisji danych. Moim sukcesem było stworzenie marki Neostrada. Po odejściu, w 2013, z Orange Polska, napisałem powieść "Kukiełki i Dusze". Jednak z publicystyką związany jestem od 2009 roku. Na łamach portalu racjonalista.pl publikuje, z różną częstotliwością, felietony i eseje o tematyce społecznej i popularno-naukowej. Obecnie przerzucam walizki na lotnisku Okęcie.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale Gospodarka