Blog
Niewierzący katolik.
Wojciech Terlecki
Wojciech Terlecki Sceptyk, racjonalista.
0 obserwujących 8 notek 4054 odsłony
Wojciech Terlecki, 16 czerwca 2017 r.

Wewnętrzny Dzikus, czyli: Zasiłki Głupku!

280 3 0 A A A


Dawno, dawno temu, u zarania ludzkości, życie było ciężkie i krótkie. Wymagało od przedstawicieli naszego gatunku wielu starań, by zapewnić sobie pożywienie i schronienie. Czynności te były bardzo energochłonne, ale gdy zakończyły się sukcesem, na przykład: upolowaniem dużego zwierzęcia, można było odpoczywać. Pogrążać się w słodkim lenistwie, i pozwalać sobie na nienerwowe trawienie wysokokalorycznego pokarmu. Takie było życie przeciętnego pra-meżczyzny: składało się z krótkich, acz energetycznie wyczerpujących, zrywów i długich okresów sjesty. Pra-kobieta nie zużywała zasobów energii w tak dynamiczny sposób. Jej zajęcia były rozciągnięte w dłuższej perspektywie czasowej i wymagały mniej wysiłku, ale w sumie również nie należało niepotrzebnie trwonić zasobów. Innymi słowy, by przeżyć należało bardzo ostrożnie wykorzystywać trudną do zdobycia energię.

W owych czasach ukształtowała się nasza konstrukcja psychiczna. Generalnie, nie jesteśmy entuzjastami pracy. Nasz Wewnętrzny Dzikus bardzo niechętny jest wykonywaniu niepotrzebnych, jego zdaniem, zajęć. To, że pracujemy, aż osiem godzin dziennie, plus pocimy się na siłowni lub przemierzamy biegiem kilkanaście kilometrów, to zdecydowanie naleciałość kulturowa. Presja grupy rówieśniczej zmusza nas do rywalizacji o status i gromadzenia dóbr wszelkich. Z drugiej strony świadomość przemijania i śmiertelności, skłania nas do odwlekania tego momentu poprzez: "dbanie o siebie".

I w tej sytuacji ujawnia się dualizm naszej osobowości. Uwidacznia się Nasz Wewnętrzny Dzikus który jest zdecydowanie przeciwny "dbaniu o siebie", to według niego niepotrzebna strata energii i czasu. Jednocześnie gdybyśmy ulegli jego niewerbalnym sugestiom, to czas wolny spędzilibyśmy na objadaniu się wysokokalorycznym pożywieniem. To forma mentalnej kwadratury koła. Niestety nasz Wewnętrzny Dzikus nie jest tą logiczną i analityczną częścią naszego umysłu.


Większość z nas nie ma szczęścia zajmować się zawodowo sprawami, które nas pasjonują. Nie chodzimy do pracy, którą lubimy. Dobrze jest jeżeli nasza pracę zawodową przynajmniej tolerujemy. I gdybyśmy wygrali kilka milionów nasz szef nie zobaczyłby nas w firmie, no chyba, że przyszłoby nam do głowy trochę pochuliganić i poirytować kolegów. Myślę, że pierwszym pomysłem na spędzeniu tak podarowanego przez los czasu byłoby  dogadzanie naszemu Wewnętrznemu Dzikusowi. Do powrotu do pracy skłoniłaby nas nuda. A i to podejmowalibyśmy się  zajęć które musiałby by nam dawać satysfakcję i dużo radości. Nikt jednak nie chce nam dawać kasy za darmo. Przynajmniej w naszym kraju. Bo za granicą, zgromadzili taką nadwyżkę środków, że postanowili rozdawać pieniądze wszystkim. Demokratycznie, bez względu na pochodzenie społeczne, kolor skóry, przekonania religijne i normy etyczne. Kasa dla wszystkich. Jak to się stało?


Świat do końca dziewiętnastego wieku rozwijał się dosyć dynamicznie. Ludzie ciężko pracowali, a by sobie ułatwić, życie dokonywali wynalazków. Czasami skutki owych dzieł intelektu okazywały się zaskakujące. Upadek monarchii i pojawienie się demokracji nastąpiło za przyczyną skonstruowania karabinu maszynowego. W CKM natychmiast wyposażyli się wszyscy ówcześni władcy europejscy. Nie po to oczywiście, by jeździć w knieje i rozstrzeliwać nim każdą wchodzącą pod lufę zwierzynę. Ustrzelona tak dziczyzna traciłaby wiele z wartości kulinarnych. I umówmy się nie takie wykorzystanie tej broni było rekomendowane przez producenta. Wyobraźnie ówczesnych władców rozpaliła perspektywa wystrzelania w pień armii swojego kuzyna po fachu. Pierwsza wojna światowa zakończyła się remisem ze wskazaniem, a ci którzy przeżyli doszli do wniosku, że ten cały cesarz to im ani brat, ani swat i nie ma powodu, by za niego ginąć. Powstały państwa narodowe i rozprzestrzeniła się demokracja. I nie byłoby w tym nic złego, ale jak głosi powiedzenie :"natura nie znosi próżni."

Próżnia wytworzyła się w skutek braku skarbca królewskiego. W zamian za to powstał budżet państwowy. Skarbiec miał jasno określonego dyspozytariusza. Budżet państwowy już nie. Stworzono, co prawda stanowisko ministra finansów, ale jest on jedynie urzędnikiem wybranym przez partię polityczną. Dyspozytariuszem budżetu zostało zatem ugrupowanie polityczne, które w danej chwili wygrało wybory.

Problem polegał na tym, że mogło je równie łatwo przegrać. Dostęp do kasy państwowej, jaka by nie była, to nie jest coś z czego można łatwo zrezygnować. Jego utrata skutkuje stanami depresyjnymi, napadami szału, utratą godności i przyzwoitości, a wszytko to  w skutek ciężkiego syndromu odstawienia. Widać to obecnie na przykładzie posłów i działaczy odstawionych i to chyba bez szans na ponowne dostawienie . Takim nieszczęściom trzeba zapobiegać zawczasu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Urodziłem się w Warszawie w peerelu. W roku swoich osiemnastych urodzin dorosłem na tyle, by głosować w pierwszych, prawie wolnych, wyborach. Karierę zawodową rozpocząłem od zarządzania projektami Fundacji Zabezpieczenia Społecznego, wtedy to wyleczyłem się z bajek o sprawiedliwości społecznej. Pisanie zacząłem od promowania pojawiających się na polskim rynku usług transmisji danych. Moim sukcesem było stworzenie marki Neostrada. Po odejściu, w 2013, z Orange Polska, napisałem powieść "Kukiełki i Dusze". Jednak z publicystyką związany jestem od 2009 roku. Na łamach portalu racjonalista.pl publikuje, z różną częstotliwością, felietony i eseje o tematyce społecznej i popularno-naukowej. Obecnie przerzucam walizki na lotnisku Okęcie.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dziękuję - może nie tyle licencia poetica, ale powierzchowny reseach ;) Nie o to tu przecież...
  • @W KAPELUSZU PANAMA Aikido zajmowałem się od 1998 roku do 2012. Kocham tą sztukę walki, ale...

Tagi

Tematy w dziale Społeczeństwo